Czego NIE robić w Tajlandii

11/01/2019

Tajowie to zawsze uśmiechnięci, pogodni ludzie, dla których ważne jest “zachowanie twarzy” – krzyki, kłótnie, przepychanki ich tej twarzy pozbawiają, dlatego starają się nie pokazywać negatywnych emocji. Turyści nie raz ich wkurzają, to pewne, ale tylko wyjątkowo upierdliwych spotyka zaszczyt doświadczenia umiejętności muay-thai na własnej skórze.

Do Tajlandii ciągną tłumy. Celebryci – z Małgorzatą Rozenek i Radosławem Majdanem na czele, rodziny z dziećmi, grupy przyjaciół, nieco creepy samotni faceci po 50-tce. Każdy po coś innego, każdy przekonany, że to raj na Ziemi.

Nie zapominaj, że w tym kraju – jak i zresztą w każdym innym – jesteś gościem i powinieneś grać według reguł gospodarzy (nawet jeśli ci się wydaje, że skoro jesteś biały i masz schowane w skarpecie dolary, które ci babcia odpaliła przed wyjazdem, to ci wszystko wolno).

  1. Nie obrażać króla

Tajowie kochają swojego króla. Możesz go zobaczyć wszędzie, począwszy od bilbordu w środku miasta, po medaliki zawieszone na szyjach jego poddanych. Lepiej nie żartować sobie z króla ani nie deptać banknotów, na których jest jego podobizna – czeka za to kara kilku lat więzienia.

Znane są przypadki osób, które musiały uciekać z kraju albo trafiały za kratki tylko dlatego, że napisały “średnio entuzjastyczny” komentarz na Facebooku na temat swojego władcy.

2. Nie wchodzić w butach

Przed wejściem nie tylko do domu, ale także świątyni, sklepu, biura czy nawet publicznej toalety, zobaczysz rząd równo poukładanych butów. Zostawianie obuwia na zewnątrz jest dla Tajów oznaką szacunku, gdyż stopy są uważane za najbardziej nieczystą część ciała. W niektórych miejscach możesz zobaczyć także wielkie dzbany z wodą służące do obmycia stóp przed przekroczeniem progu.

3. Nie dotykać głowy

Głowa uchodzi za świętą część ciała, dlatego też mieszkańcom Tajlandii może się nie spodobać, że dotykasz ich albo ich dzieci właśnie po niej. Lepiej tego nie rób.

4. Nie paradować półnago przed Buddą

Około 93% Tajów to buddyści i chociaż na co dzień są dość wyluzowani i tolerancyjni, to za szczyt nietaktu i braku szacunku uważają paradowanie z półnagim tyłkiem przed posągiem Buddy. Obowiązujące zasady są trochę podobne do tych, które zobaczymy przed wejściem do kościoła: prosi się o zakrycie ramion, kolan i dekoltu. Oprócz tego, jak wspomniałam, na progu zostawiamy buty, ściągamy okulary przeciwsłoneczne i kapelusz.

5. Nie tatuować sobie Buddy

“Budda nie jest dekoracją” – grzmią napisy w świątyniach i na bilbordach. Dla Tajów taki buddo-podobny twór na skórze jest przejawem braku szacunku i nieszanowania uczuć religijnych. Tajskie Ministerstwo Kultury, pod naciskiem zbulwersowanych mieszkańców, zaapelowało do właścicieli salonów tatuażu, by nie wykonywali turystom wzorów buddyjskich na skórze. Rząd rozważa nawet prawne uchwalenie zakazu tworzenia tatuaży religijnych.

6. Nie podawać lewą ręką

Lewa ręka służy mieszkańcom Tajlandii do mycia się po załatwieniu wiadomych potrzeb fizjologicznych (w toaletach często nie ma papieru toaletowego, jak w krajach zachodnich, ale wężyk, służący właśnie do podmywania się). W związku z tym to prawą dłonią podajemy różne przedmioty czy otwieramy drzwi.

7. Nie eksperymentować z narkotykami

Wiem, że widziałeś “Kac Vegas w Bangkoku” i marzy Ci się podobna przygoda, ale tak jak nie możesz mieć tygrysa jak Mike Tyson, tak spożywanie narkotyków w Tajlandii może nie skończyć się podobnym happy endem. Prawo antynarkotykowe jest tam jednym z najostrzejszych na świecie – często zdarzają się dożywocia czy kary śmierci. Tak, nawet za posiadanie niewielkiej ilości marihuany możesz mieć spore kłopoty.

Dla śmiałków i żądnych wrażeń kilka zdjęć tego, co ich czeka:

http://www.thaiprisonlife.com/?option=com_frontpage&Itemid=1

___________________________________________________________

Dodalibyście coś do tej listy?

Nawet jeśli niektóre z tych punktów nie do końca są zgodne z Waszymi przekonanami, warto pamiętać, że istotą podróżowania jest poznawanie (i szanowanie!) innych kultur, by ostatecznie wyciągnąć wnioski i stać się mądrzejszym człowiekiem 😉

PS. Tak, wiem o “ciemnej stronie” Tajlandii.


Leave a Reply:

Your e-mail address will not be published. Required fields are marked *