“Golden Week” w Chinach. Jak świętują mieszkańcy Państwa Środka?

08/10/2018

W objęciach starochińskiej zabudowy trwa festiwal z okazji Święta Narodowego. Nastolatki w opaskach z pandami zajadają się ośmiornicami na patyku, w drugiej ręce trzymając kubek ze Starbucksa. Ubrane w hanfu kobiety grają na instrumentach – pierwsza z nich na Guzheng – chińskim instrumencie szarpanym przypominającym cytrę, druga na pipie – nazywanym czasami chińską lutnią.

I jedzenie, mnóstwo jedzenia – Chengdu, serce Syczuanu, pozostaje wierne swojej lokalnej kuchni. Składa się na nią ponad 5 tysięcy dań, w których króluje pieprz syczuański, nadający potrawom egzotycznego, korzenno-cytrusowego smaku i przyprawiający o odrętwienie języka.

Ilość i wybór herbat w Chinach przyprawia o zawrót głowy!

Przekąski kuchni syczuańskiej często sprzedawane są na patykach. I na patykach może być wszystko! Od ośmiornicy po głowę królika…

Pieeeprz jest wszędzie.

Też nie wiem.

Dwójka Chińczyków podchodzi do mnie, pyta skąd jestem. Nigdy nie byli w Europie, ale bardzo ją lubią. Opowiadają, że przyjechali zobaczyć Chengdu z małej miejscowości na południu kraju. Zapraszają mnie na hot pot, czyli tradycyjny chiński sposób jedzenia polegający na wrzucaniu kawałków mięsa i warzyw do bardzo ostrego, bulgoczącego wywaru. Bardzo, bardzo ostrego.

Nie są jedynymi turystami, którzy zdecydowali się w tym czasie na eksplorowanie prowincji Syczuan. 1 października rozpoczyna tzw. „Złoty Tydzień” – tydzień, kiedy Chińczycy świętują powstanie Chińskiej Republiki Ludowej.

To właśnie na początku tego deszczowego miesiąca, w 1949 roku, Mao odczytał proklamację obwieszczającą zjednoczenie i utworzenie kraju.

Chunxi Road, czyli samo sklepowe serce Chengdu, nie tylko podczas świąt jest tak zatłoczone

Pierwszy tydzień października jest dla mieszkańców Chin okazją dla zwiedzania. W ostatnich latach ponad 700 milionów ludzi – czyli połowa narodu – wybrała się w drogę. Bilety na pociąg są praktycznie niemożliwe do kupienia, ceny noclegów w hotelach wzrastają kilkukrotnie.

Turystom odradza się zwiedzanie Chin w tym czasie – najpopularniejsze miejsca są szalenie zatłoczone, trzeba kilka godzin czekać w kolejce, by kupić bilet wstępu. Rezerwat Pandy Wielkiej w Chengdu, największy na świecie dom zwierząt, które stały się symbolem Chin, jest w tym czasie praktycznie niemożliwy do obejrzenia. Nawet po odczekaniu i zapłaceniu, przez morze głów możemy zobaczyć jedynie czarno-biały zarys wylegujących się pand.

Coraz częściej Chińczycy wyjeżdżają też za granicę; wśród najpopularniejszych kierunków niezmiennie pozostaje Tajlandia i Japonia. Na kolejnych miejscach plasuje się Singapur, USA, Wietnam, Malezja, Indonezja. Co ciekawe, na popularności zyskuje także Europa Środkowa i Wschodnia.

Konsumpcjonizm – słowo klucz “Złotego Tygodnia”. Sklepy są otwarte dłużej, sprzedawcy nawołują klientów przez megafony, przekrzykują się, by zachęcić ich do otwarcia portfela.

Nigdzie nie widziałam tylu pięknych przedmiotów – notesów, długopisów, wachlarzy. Złotych linijek zakończonych szklaną kulą z kolorowym ptakiem, rzeźbionych w drewnie zakładek do książek. Zwykła plastikowa podstawka do pasty do zębów urasta do rangi małego dzieła sztuki, a pokrowiec na telefon może zastępować biżuterię. Wszystko zdaje się rozsypać w drobny mak przy ponownym stosowaniu, ale nie szkodzi, teraz działa.

W ubiegłym roku na jedzenie i zakupy w ciągu pierwszego tygodnia października Chińczycy wydali 226 miliardów dolarów (ponad 10-procentowy wzrost w porównaniu do 2016) i 88 miliardów dolarów na podróżowanie. (por. China National Tourism Administration).

Żeby zachęcić do konsumowania dóbr krajowych, rząd podniósł cła importowe – nawet z 30 do 60% na drogie importowane gadżety, w tym zegarki. Chińczycy stanowią aż 1/3 nabywców luksusowych marek, jednak jedynie 1/5 produktów z najwyższej półki kupowana jest w kraju.

Jak się komuś znudzą chińskie klimaty, to zawsze może wejść do Starbucksa…

…albo po paryską bagietkę. Też w centrum chińskiego festiwalu.

Był też całkiem niechiński DJ. Ale dobry.