Boże Narodzenie w Chinach: Jabłka i karaoke

19/12/2018

Jedzenie, zakupy, karaoke – świętowanie narodzin Jezusa w Państwie Środka różni się od znanych nam tradycji. Chiny są uznawane za najbardziej ateistyczny kraj na świecie: szacuje się, że ponad 60% społeczeństwa określa siebie jako osoby niewierzące. Jak zatem wyglądają tutaj święta Bożego Narodzenia?

Boże Narodzenie to po chińsku Shengdan Jie (圣诞节), czyli Święto Czcigodnych Urodzin. Faktem jest, że Chińczycy nie mają w tym czasie dnia wolnego, ale coraz więcej ludzi – zwłaszcza młodych – przyłącza się do celebrowania.

W Chinach święta mają  charakter czysto komercyjny. Niewielu Chińczyków zdaje sobie sprawę, że dzień ten wziął się tak naprawdę od urodzin chrześcijańskiego zbawiciela – ot, podobają im się świąteczne piosenki i lubią wymieniać się prezentami. Mając na uwadze historię Państwa Środka, która jest zupełnie odmienna od cywilizacji zachodniej i ma własne, zwane festiwalami, święta – nic dziwnego.

Świąteczne dekoracje, jak wielkiego Mikołaja z reniferem i choinkę, możemy zobaczyć głównie w zachodnich sklepach (Carrefour czy Walmart), także w hotelach i restauracjach. Święta obchodzi się przede wszystkim w dużych miastach, jak Pekin, Szanghaj, Kanton, Chengdu.

W stolicy Syczuanu w galeriach handlowych możemy usłyszeć najbardziej znane  świąteczne piosenki. Kasjerki noszą na głowie rogi renifera albo świecące na czerwono opaski. Z większości sklepów spogląda przyklejona na witrynie głowa Mikołaja, bardziej luksusowe z nich szczycą się choinką.

Będąc tutaj można poczuć atmosferę (komercyjnych) świąt i (prawie) poczuć się jak w Polsce, gdyby nie pewne szczegóły: na przykład króliczki wielkanocne zamiast bombek na drzewku bożonarodzeniowym czy grający na saksofonie Mikołaj. Wychodząc poza skupiska handlowe quasi-świąteczny nastój znika. Znikają choinki, ulice, lampy, słupy również nie są udekorowane.

  To na tydzień przed świętami. Jak zatem wygląda tutaj 25 grudnia?

Jemy, idziemy na zakupy, a potem do KTV (popularne miejsce z karaoke – przyp. red.). Większość Chińczyków nie jest religijna, więc święta to czas konsumpcji i zabawy” – mówi Wang, student prawa. Ci, którzy obchodzą Boże Narodzenie, spędzają ten dzień w galeriach handlowych, wspólnych obiadach w restauracjach, a wieczorem udają się na karaoke (które jest szalenie popularne w Azji).

Święta to również czas wyprzedaży i przecen, dlatego niektórzy pracują jeszcze dłużej niż zazwyczaj, by sprostać oczekiwaniom klientów. „Chińczycy uwielbiają świętować. Każda okazja, by to zrobić, jestdobra” – wyjaśnia Yitan.

Bożonarodzeniowe zwyczaje, takie jak wymiana prezentów i wspólne śpiewanie kolęd, są również kultywowane w szkołach językowych i na lekcjach języka angielskiego. Popularna jest zabawa polegająca na tym, że każda osoba kupuje jeden prezent (bez wskazania konkretnej osoby, jak to się odbywa w Polsce) i podczas spotkania członkowie grupy, siedząc w kółku, wybierają dla siebie ten, który im się najbardziej podoba.

„Kiedy studiowałem, to brałem udział w zabawach organizowanych na uniwersytecie z okazji świąt. Teraz jednak już tego nie robię, bo u mnie w domu także się nie obchodzi świąt” – wyjaśnia Zheng, student ekonomii. Ciekawą tradycją, o której mi opowiada, jest wręczanie sobie jabłek. Zwyczaj wywodzi się z tego, że wymowa chińskiej nazwy Wigilii Bożego Narodzenia (平安夜píngān yè) brzmi podobnie jak słowo „jabłko” (苹果píngguǒ). W rezultacie owoc ten stał się symbolem świąt w Chinach i często pojawia się wśród prezentów.

Zanim tu przyjechałam, kilka osób ostrzegło mnie, że w Chinach obchodzenie świąt Bożego Narodzenia jest zakazane; podkreślono, że nie ma żadnych ozdób i choinek, a rząd nie pozwala na celebrowanie zachodnich tradycji.

Wszyscy Chińczycy, z którymi rozmawiałam, byli szczerze zdziwieni faktem, jakoby rząd zakazywał im obchodzenia świąt. Przyznawali, że w kraju propaguje się raczej ateizm, ale nie czekają nikogo żadne konsekwencje, jeśli ubierze choinkę i powiesi skarpetę na drzwiach.

Nie wszyscy są oczywiście entuzjastami Bożego Narodzenia – niektórzy uważają, że to „niepotrzebne i głupie kopiowanie tradycji zachodnich”, podczas gdy „Chiny mają swoje festiwale, które powinni obchodzić”. W ubiegłym roku było głośno o Uniwersytecie Farmaceutycznym w mieście Shenyang, który zakazał swoim studentom obchodzenia grudniowego święta. Cztery lata temu podobnie postąpił Modern College ofNorth-west University w mieście Xi’an. Wśród ostrzejszych zarzutów pojawiła się opinia, jakoby Boże Narodzenie było „duchowym opium” i „formą kulturowej inwazji Zachodu”. Nie jest to jednak stanowisko, jakie zajął chiński rząd, lecz Commission for Discipline Inspection w mieście Hengyang.

Mimo że większość Chińczyków nie określa siebie jako osoby wierzące, kilkanaście milionów mieszkańców obchodzi Boże Narodzenie w typowy dla nas, Polaków sposób. Ubierają choinkę, jedzą wigilijną kolację, często idą do kościoła. Nie dzielą się jednak opłatkiem i nie mają tradycji określającej liczbę przygotowywanych potraw. Obce im są także jasełka czy szopki.

Trudno ustalić rzeczywistą liczbę wyznawców Chrystusa w Państwie Środka  – szacuje się, że jest ich od 25 do nawet 60 milionów. Wciąż jednak w skali kraju jest to niewiele, zaledwie kilka procent. W latach 60-tych sporo duchownych zostało wypędzonych z Chin podczas „Rewolucji kulturalnej”, stąd liczba ta zmalała. Liczbę kościołów i kaplic szacuje się obecnie na 6000. Jednym z najpopularniejszych jest kościół Nantang w Pekinie.

Statystki wskazują, że liczba chrześcijan w Chinach rośnie w tempie 7% rocznie. Councilof Foreign Relations (CFR) uważa, że Chiny są na dobrej drodze, by stać się krajem o największej liczbie wyznawców Chrystusa.

W niektórych sklepach święta trwają cały rok. Rubaszne twarze świętych Mikołajów uśmiechają się do nas w czerwcu i wielkanocny poranek. I chociaż w perspektywie całego kraju wciąż mały odsetek społeczeństwa obchodzi Boże Narodzenie, to właśnie tutaj produkowanych jest nawet 80% świątecznych ozdób.

300 km na południe od Szanghaju w miasteczku Yiwu pracownicy okolicznych fabryk składają, sklejają, pakują wszelakie świąteczne akcesoria. Elfy, aniołki, czapki Mikołaja, łańcuchy, choinki, renifery są stąd przewożone do Polski, USA, Wielkiej Brytanii czy Brazylii.

A ja? Staram się nie myśleć o rodzinie w Polsce, puchatym śniegu i grzańcu z goździkami w wigilijny wieczór. Nie da się ukryć, że tegoroczne święta – pierwszy raz spędzone poza Polską, z dala od rodziny – będą dla mnie dziwne i trudne. Pracując cały dzień, można nawet nie zauważyć, że przyszły. I poszły.

“Cicha noc” po chińsku – naprawdę pięknie 🙂

_______________________________________

Monika Mańka

Wszystkie prawa zastrzeżone. Zabrania się kopiowania i wykorzystywania tekstów oraz zdjęć zawartych na tej stronie bez wiedzy i zgody autorki. Wszystkie teksty oraz zdjęcia, jeśli nie zaznaczono inaczej, są własnością intelektualną autorki strony.

Leave a Reply:

Your e-mail address will not be published. Required fields are marked *